U mnie na roku wszyscy studenci pracują.
Różne branże, większość to usługi i administracja, są też i fizyczni.
Wszystkich łączy to, że mają nadzieję na to, że po dyplomie znajdą lepszą pracę lub przynajmniej utrzymają sie w obecnej i nikt ich nie wygryzie.
Z rozmów wynika, że nikt nie widzi siebie (w zawodzie socjologa, cokolwiek to dla nich znaczy).
Z całej mojej grupy tylko dwie osoby mają zamiar uzupełniać wykształcenie o mgr, jedna z nich marzy o dr, reszta zadowoli się licencjatem część z nich zapewne po dyplomie wyjedzie na Zachód.
Od początku naszych studiów już chyba 10 osób wyjechało (dziekanki), stracili pracę, więc nie mieli innych alternatyw w Polsce, wybrali emigracje.
Byli też i tacy co stwierdzili, że socjologia jest do bani i też wybyli z kierunku.
Pracujemy w różnych zawodach, wymieniać nie będę, by nie zapeszyć, być może do emerytury będziemy się realizować zajmując te same stołki
Na roku mam kilka osób zwiazanych z pomocą społeczną (administracja).
zarabiają po 1000 - 1200 zł, być może po dyplomie uda im się przejść na pracowników socjalnych by polepszyć sobie byt, bo socjalni na Śląsku mają około 2000 zł na rękę (około bo to jest uzależnione od miasta).