Reiki

Filozofia społeczna, psychologia społeczna, etyka, antropologia kulturowa

Jakakolwiek energia nie pochodząca od chrześcijańskiego Boga nie może być użyta do pomagania ludziom

Nie może być użyta bez względu na wszystko
1
13%
Można jej używać jeśli chodzi o ludzkie życie
2
25%
Bez względu na konsekwencję należy pomóc ludziom
4
50%
Odmowa
1
13%
Trudno powiedzieć/Nie wiem
0
Brak głosów
Inne (uzasadnienie w poście)
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 8
Ritter
*****
Posty: 610
Rejestracja: pn cze 25, 2007 2:00 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Reiki

Post autor: Ritter »

Mieliśmy satanistów, mieliśmy New Age, może zatem powinniśmy sięgnąć po coś nowego, bo widzę, że temat o satanizmie umarł śmiercią naturalną. :cool:

Od pewnego czasu z powodzeniem działa w Polsce grupa zajmująca się pozyskiwaniem energii naturalnej i leczeniem ludzi dzięki jej pomocy. Pomimo tego, że większość członków tej grupy w Polsce to Katolicy, jednak księża katoliccy twierdzą, że grupa ta jest sektą i energię leczniczą (sic!) czerpie od Szatana. Zdarzały się również przypadki opętań osób zajmujących się działaniami w tej grupie lub też członków ich najbliższej rodziny.

Artykuł 1
Artykuł 2

I trochę materiałów drugiej strony:

Page 1
Page 2
Page 3

Definicja z Wikipedii

Chciałbym poznać Wasze zdanie odnośnie stwierdzenia:

Jakakolwiek energia nie pochodząca od chrześcijańskiego Boga nie może być użyta do pomagania ludziom.

Z góry dziękuję za pomoc. W swoich opiniach możecie podawać równiez inne przykłady, niekoniecznie trzymać się tego, co podałem. Wszystkie opinie będą dla mnie niezwykle użyteczne.

Pzdr. for All :)
Stirlitz idąc przez Unter den Linden zauważył człowieka zamalowującego napis na ścianie.
Moderator - pomyślał Stirlitz.
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Ale żeś zażył biednych ludzi :???: ... I co Ci mają odpowiedzieć w takim temacie, w którym do omówienia są pojęcia nie posiadające definicji, a w każdym razie, których antonimy są nieuchwytne, a więc trzeba je traktować jako abstrakcje wymagające zawierzenia w ich istnienie.

Ty mi zacznij od napisania, jaka energia na świecie według Ciebie jest nienaturalna :???: w odróżnieniu od naturalnej! Szczepionka uruchamia w organiźmie przeciwciała - to znaczy energię naturalną, czy nienaturalną? Ruch, starzenie organizmów jest wynikiem jakiej energii? Jeżeli każdą energię produkowaną przez człowieka traktować jako nienaturalną w odróżnieniu od energii zastałej przez niego, to produkowanie ciepła w drodze spożywania posiłków jest zgodne z naturą, czy przeciwko niej?

(A temat o sataniźmie ma małe szanse na upadek, bo jest w nim jeszcze bardzo dużo do napisania - zapraszam.)
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Możesz rowinąć pojęcie - reiki - pod którym prowadzisz dyskusję?
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Ritter
*****
Posty: 610
Rejestracja: pn cze 25, 2007 2:00 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Ritter »

Mogę oczywiście rozwinąć pojęcie reiki, ale nie o wykład z mojej strony tutaj przecież chodzi. Właśnie dlatego podałem materiały obydwu stron, aby każdy mógł wybrać "coś dla siebie" i na tej podstawie odpowiedzieć na moje pytanie.
Reiki jest systemem uzdrawiania za pomocą energii życiowej. Jednocześnie termin ten stosowany jest też na określenie tego konkretnego rodzaju energii życiowej używanego w tym systemie.

Słowo rei w języku japońskim oznacza "kosmos", natomiast ki jest odpowiednikiem chińskiego qi czyli energii życiowej. Całość można więc tłumaczyć jako "kosmiczna energia życiowa" lub raczej (ze względu na wschodnie pojęcie kosmosu) "uniwersalna energia życiowa".

Istnienie energii Reiki - podobnie jak istnienie innych form energii życiowej (np. duszy ludzkiej) - nie zostało dotychczas potwierdzone przez obserwacje naukowe. Dlatego ta forma poprawy zdrowia należy do medycyny niekonwencjonalnej.

Reiki nie jest religią i nie zastępuje jej, nie jest też filozofią. Jest energią i sztuką jej wykorzystania opartą na pięciu uniwersalnych zasadach przekazanych przez dr Usui. Te zasady to:

1. Właśnie dziś nie martw się
2. Właśnie dziś nie złość się
3. Bądź uprzejmy dla innych
4. Uczciwie zarabiaj na życie (albo ciężko pracuj nad sobą)
5. Bądź wdzięczny
Więcej na ten temat Tutaj!. Nie ma sensu żebym przeklejał coś co można przeczytać na macierzystej stronie.

Odnośnie energii naturalnej - każda energia życiowa człowieka jest energią naturalną. Ale naturalną energią są również czakramy czy święte gaje. Nienaturalną energią są wszystkie "sztuczności" wytworzone przez człowieka, bo chyba zgadzamy się, że energia wytworzona w reaktorze jądrowym naturalną nie jest, prawda?
Jeśli chodzi o leki i szczepionki wszelakie to stanowią one gwałt na organizmie ludzkim i nie powinny być używane. tylko terapia naturalna (czakry, akupunktura, reiki) mogą być używane, a wszystko inne jest zabronione.

Dobra, dość tego. Dwa poprzednie akapity to nie mój wymysł. Jest to podsumowanie wypowiedzi pewnego pana zajmującego się "medycyną naturalną". Oczywiście głęboko wierzącego w Jezusa Chrystusa i Maryję. Konia z rzędem temu, kto za takimi trafi. :roll:

Zwłaszcza, że można jeszcze inaczej spojrzeć na zasady Reiki:
ZASADA I - właśnie dziś pragnę być wdzięczny
1 Tes. 5:18 Za wszystko dziękujcie; taka jest bowiem wola Boża w Chrystusie Jezusie względem was

ZASADA II - właśnie dziś nie chcę się martwić
1 Piotr. 5:7 Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie

ZASADA III - właśnie dziś nie chcę się złościć
Kol. 3:8 Ale teraz odrzućcie i wy to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, bluźnierstwo i nieprzyzwoite słowa z ust waszych;

ZASADA IV - właśnie dziś pragnę uczciwie pracować
2 Tes. 3:10 Bo gdy byliśmy u was, nakazaliśmy wam: Kto nie chce pracować, niechaj też nie je.

ZASADA V - właśnie dziś pragnę kochać i szanować wszystkie stworzenia
Rzym. 12:10 Miłością braterską jedni drugich miłujcie, wyprzedzajcie się wzajemnie w okazywaniu szacunku
.

Czyżby plagiacik w celu osiągnięcia własnych korzyści?
Stirlitz idąc przez Unter den Linden zauważył człowieka zamalowującego napis na ścianie.
Moderator - pomyślał Stirlitz.
EnOKa
****
Posty: 287
Rejestracja: pt kwie 06, 2007 2:00 am
Lokalizacja: ok/Poznania

Post autor: EnOKa »

Jak większość japońskich wynalazków... podoba mi się.
To "doszlifowywanie" samego siebie, medytacje, kontemplacje...
Nikt ci nie pomoże w byciu lepszym, ty sam musisz się o to starać. Jeśli poniesiesz klęskę, nie możesz zrzucać winy na jakiegoś boga, wszystko jest w TWOICH rękach.
Awatar użytkownika
Witek
***
Posty: 53
Rejestracja: pt mar 16, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: Witek »

Zgadzam się z Xylomeną.
Tu można by się było kłócić, kłócić i kłócić! Bo jak odróżnić energię naturalną od nienaturalnej?! Według jakiego kryterium? Mówisz Ritter, że energia atomowa nie jest naturalną... Tylko dlatego, że jest wytwarzana w reaktorach stworzonych przez człowieka? To w takim razie wytłumacz mi, czy ten hiper reaktor, jakim jest nasze słońce (we wnętrzu którego zachodzą reakcje jądrowe) wytwarza energię naturalną, czy też nie? Bo widzisz, wszystko co "wytworzył" do tej pory człowiek jest jedynie odwzorowaniem tego, co już istniało w przyrodzie (naturze?)!
Ritter
*****
Posty: 610
Rejestracja: pn cze 25, 2007 2:00 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Ritter »

Nie ja mówię. To nie moja wypowiedź, tylko osoby zajmującej się "cudowną" mocą czakramów i leczeniem. Pomimo tego, że z reguły nie korzystam ze źródeł katolickich lub powiązanych z katolickimi ze względu na fakt, że na wszystko patrzą poprzez pryzmat wiary katolickiej zamieszczam coś poniżej.
System ten polega na wyzwoleniu uniwersalnej energii życiowej - nikt na świecie jeszcze nie zdefiniował co to takiego ta energia życiowa a do tego jeszcze uniwersalna. Tą energię wyzwala się poprzez dotykowe pobudzanie centrów energetycznych ciała - inni takie punkty nazywają punktami witalnymi, węzłami energetycznymi itp.
Żródło: Czasopismo "Effatha", Dariusz Pietrek

Mnie osobiście znacznie bliższy jest ten pogląd, bo jakoś nie zauważyłem specjalnego zrozumienia w oczach rozmówców, kiedy pytałem co to jest w ogóle ta energia życiowa/naturalna/uniwersalna*.

* - niepotrzebne skreślić
Stirlitz idąc przez Unter den Linden zauważył człowieka zamalowującego napis na ścianie.
Moderator - pomyślał Stirlitz.
Awatar użytkownika
Witek
***
Posty: 53
Rejestracja: pt mar 16, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Rzeszów

Re: Reiki

Post autor: Witek »

Chciałbym poznać Wasze zdanie odnośnie stwierdzenia:

Jakakolwiek energia nie pochodząca od chrześcijańskiego Boga nie może być użyta do pomagania ludziom.
A jaka energia ma pochodzić od Boga chrześcijan, jaka od Boga muzułmanów, jaka od Boga...?

A poza tym czy Bóg nie jest jeden dla wszystkich?

I jeszcze, skoro Bóg stworzył świat, wszechświat i pewnie coś tam jeszcze o czym nie wiemy, to czy każdy rodzaj energii nie jest jego dziełem?

Jakoś nie klei się ta logika myślenia...
socjopat
*****
Posty: 627
Rejestracja: pn lut 26, 2007 1:00 am

Post autor: socjopat »

Jeżeli posiadam taką energię, która może pomagać, to dlaczego nie miałbym jej wykorzystać. To od kogo, czy od czego energia pochodzi nie ma znaczenia, jeżeli służy innym i pomaga a nie niszczy.
Czy energia która pomaga może być zła? Jeżeli jest potrzeba udzielenia pomocy i jest narzędzie, które może pomóc, to czy można zakazać takiej pomocy w imię tego, że to nie od chrześcijańskiego Boga ta energia pochodzi. Ludzie wierzą w różne rzeczy, jesteśmy zdolni we wszystko uwierzyć gdy inne możliwości nas zawiodą. Czy przepisanie pacjentowi placebo zamiast chemii też powinno sie zakazać, skoro działa? Wiem, że to nie to samo i być może nie właściwe porównanie, ale to też jakaś alternatywa.
Ritter
*****
Posty: 610
Rejestracja: pn cze 25, 2007 2:00 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Ritter »

Witek napisał: I jeszcze, skoro Bóg stworzył świat, wszechświat i pewnie coś tam jeszcze o czym nie wiemy, to czy każdy rodzaj energii nie jest jego dziełem?
A stworzył? A może tylko Ci się tak wydaje, bo jesteś chrześcijaninem? A skąd wiesz, że nie było tak:
Na początku wszechrzeczy istniało tylko światło i bezkresne morze. Istniał też wtedy bóg Świętowit, który krążył pod postacią łabędzia nad ową przepastną przestrzenią. Bogowi krążącemu nieustannie nad wodą zaczęła doskwierać samotność, jednakże po chwili dostrzegł na wodzie swój cień. Tak więc Świętowit oddzielił cień i ciało z cieniem związane. Tak oto powstali bogowie Swaróg (w niektórych podaniach miast niego występuje Perun) i Weles.
Swaróg uplótł ze światła łódź, w której zamieszkał i podróżował na kołyszących się falach morza. Weles zaś zanurkował w ciemne głębiny i tam spędzał większość czasu. Niedługo jednak taki stan rzeczy się utrzymywał. Bogom znudziła się monotonia morza i postanowili stworzyć stały ląd. Swaróg namówił Welesa, aby ten zanurkował na samo dno otchłani i przyniósł mu garść piasku. A gdy już piasek zbierze niech wypowie magiczne słowa, które zawierałby ziarno współpracy. Formuła owa to "Z mocą Swaroga i moją". Weles dwukrotnie nurkował w otchłań by uchwycić garść piasku, ale nie mógł dosięgnąć dna morskiego. Dopiero za trzecią próbą uchwycił upragniony cel, lecz czy to z roztargnienia czy z zawiści wyrzekł tylko "Z moją mocą". Weles postanowił stworzyć ląd tylko dla siebie i ukrył kilka ziaren piasku w ustach.
Gdy Weles w końcu się wynurzył wyciągnął ku Swarogowi otwartą dłoń. Ten wziął z niej parę ziaren piasku i rzucił przed siebie. Piasek w zetknięciu z wodą zmienił się w ląd i zaczął się rozrastać, jak i również ziarna w ustach Welesa. Ten wypluł je, a tam gdzie splunął powstały góry.
Wyspa stworzona przez bogów była niewielka, sami we dwójkę ledwo się na niej mieścili. Samolubny Weles uknuł plan zapanowania nad wyspą. Odczekał tylko, aż Swaróg pogrążył się we śnie. Weles z zamiarem utopienia swego brata podniósł śpiącego Swaroga i zaczął go nieś ku brzegu lądu, jednak, kiedy tylko Weles zbliżał się do brzegu, ziemia odsuwała się daleko w morze. Wyspa osiągała coraz większe rozmiary w miarę tego jak zdesperowany Weles starał się pozbyć Swaroga. W końcu zrozpaczony Weles zrezygnował.
Kiedy Swaróg obudził się spostrzegł, że ląd jest większy niż był, a uradowany Weles poinformował go, że ziemia nadal się powiększa. Z początku obaj bogowie byli zadowoleni, ale po pewnym czasie Swaróg zaczął się obawiać, że w miarę powiększania się lądu niebo stanie się zbyt małe by przykryć ziemie. Pomimo tego, że Swaróg podzielił się swoimi niepokojami z Welesem, ten zdawał się tym nie przejmować. Swaróg zaczął podejrzewać, że Weles ukrywa coś przed nim więc stworzył pszczołę, która wysłał, aby szpiegowała Welesa.
Ta siadła cicho na ramieniu Welesa i patrzyła, co ten wyczynia. Weles stworzył z morskich fal kozła, z którym zaczął rozmawiać. Opowiadał mu o głupim bogu Swarogu, który nie potrafi powstrzymać rozrastającego się lądu. Weles opowiedział kozłowi, że wystarczy kijem wyznaczyć wszystkie strony świata, aby ten przestał się rozrastać.
Pszczoła powtórzyła Swarogowi to, co usłyszała, a ten uformował z światła kij i postąpił tak jak mówił Weles. Świat wtedy przestał się rozrastać i został takim, jakim go teraz widzimy.
Rozwiązawszy problem lądu, bogowie zaczęli wykłócać się o panowanie nad niebiosami, lecz tego nie mógł już ścierpieć Świętowit. Zawołał bogów do siebie i rozdzielił między nich władze. Weles panować miał odtąd nad Nawią - Krainą zmarłych gdzie trafiają dusze słowian, a Swaróg został zaś bogiem ziemi i ognistego słońca.
A może było tak:
Na początku był Chaos. Nie wiadomo dokładnie kim lub czym był Chaos. Niektórzy uważali, że jest to bezkształtna istota boska, inni, że to wielka otchłań, pełna siły twórczej i boskich nasieni, jedna nieuporządkowana masa ziemi, wody, ognia i powietrza. Ziemia, morze, powietrze były jednym ciałem. Ale ziemia była niestała, woda nieżeglowna, powietrze bez blasku. Nic nie miało kształtu, wszystko walczyło z wszystkim, w jednym ciele zimno szło w zapasy z żarem, suchość z wilgocią, a miękkość z twardością.
Bóg lub lepsza natura ten bałagan uporządkowała. Niebo odcięła od ziemi, ziemie od wody. I przejrzyste niebo oddzieliła od zgęszczonego powietrza. A rozdzielone, wydobyte z chaosu żywioły połączyła węzłem zgody. Wklęsłe i lekkie niebo blaskiem wytrysnęło i wybrało miejsce najwyższe na szczycie.
Obok - podobne, bo lekkie powietrze, a gęsta ziemia cięższe ściągnęła żywioły, sama brzemieniem własnym przygnieciona. Woda zajęła ostatnie miejsce i okrążyła stały lad dookoła. Tak bóg jakkolwiek by go nazwać rozrządził chaos i na części go rozdzielił.
Wiec najpierw ziemię zaokrąglił w wielkie koło, by zewsząd była równa. Potem rozkazał morzu rozlać się szeroko, kłębić się pod dotknięciem gwałtownego wichru i opasywać brzeg ziemskiego globu. Źródła uczynił, stawy i jeziora, a spadające rzeki włożył w urwiste łożyska.
Rozkazał, by się rozpostarły pola, zniżyły doliny, lasy pokryty zielenią, by podniosły się skaliste góry.
Z chaosu powstał dzień, a wraz z nim Jasność i wszelka radość. Wyłoniła się Ziemia (Gaja) i otaczający ją Eter oraz Eros, bóg miłości, pierwsza siła nadająca światu uporządkowaną formę. Powstało niebo (Uranos). Gaja i Uranos to pierwsze bóstwa świata. Uranos dał deszcz, a Gaja wszelką roślinność. Ziemia wypełniła się żywymi istotami. Pojawiły się dalekie gwiazdy i blade słońce.
Z Chaosu wyłoniły się również liczne istoty o abstrakcyjnym, bezosobowym charakterze: najpierw Noc i Erebos uosabiający mrok i ciemności panujące pod ziemią, z ich zaś związku powstały Dzień i Powietrze, a także inne personifikacje i bóstwa abstrakcyjne (Nemezis, Los, Starość, Niezgoda i wiele innych).

Ze związku Gai i Uranosa wyszedł wielki ród tytanów, wśród których najstarszy był Okeanos, bóg potężnej rzeki, co szerokim, błękitnym kręgiem opływała całą ziemię dokoła. Młodszym rodzeństwem tytanów byli kiklopowie (cyklopi: Arges, Steropes i Brontes) i hekatonchejrowie - sturacy olbrzymi (Kottos, Briareos, Gyges). Dziećmi Uranosa i Gai było też sześciu tytanów: Okeanos, Kojos, Krejos, Hyperion, Japetos i Kronos oraz sześć tytanid: Tetyda, Fojbe, Eurybia, Klimene, Teja i Rea (wśród nich wymienia się niekiedy Azję, Mnemozynę i Temidę).
Uranos nie był zadowolony ze swego potomstwa, które było brzydkie lub okrutne. Wszyscy oni napełniali go strachem i odrazą. Nie spodziewając się po nich ani wdzięczności, ani poszanowania swej władzy ojcowskiej, strącił ich w bezdenne czeluści Tartaru.
Gaja usłyszała jęk potępionych tytanów dobywających się z przepastnych wnętrzności ziemi. Znienawidziła wyrodnego ojca i zaczęła knuć spisek przeciw jego bezwzględnej władzy. Namowom matki uległ najmłodszy z tytanów - Kronos, dotychczas nie pozbawiony wolności. Uzbrojony w stalowy sierp, zaczaił się na Uranosa, odebrał mu władzę i pozbawił go męskości. Z krwi, która wyciekła z rany powalonego boga, zrodziły się trzy straszne boginie zemsty, Erynie, o włosach wężowych.
Kronos objął panowanie nad światem i okazał się wkrótce despotą nie mniejszym od ojca. Cyklopów i sturękich, których czasowo uwolnił, zamknął z powrotem w Tartarze. Gaja przepowiedziała Kronosowi, że zostanie pokonany przez własnego syna, tak jak i jego ojciec. Usiłując zapobiec spełnieniu się przepowiedni, wszystkie dzieci jakie wydała na świat jego siostra-małżonka, Rea, połykał zaraz po urodzeniu. Losowi temu ulegli kolejno: Hades, Posejdon, Hestia, Demeter i Hera. Dopiero najmłodszy syn, Dzeus, miał spełnić wyroki przeznaczenia, uniknąć zagłady i pozbawić ojca władzy. Gdy Rea miała urodzić Dzeusa zawinęła w becik kamień i podarowała go Kronosowi. On połknął go myśląc, że to Dzeus. Gdy Dzeus dorósł, Hera podstępem spowodowała, że Krosno zwymiotował swoje dzieci. Z pomocą Zeusa pokonali Kronosa i podzielili się władzą na świecie.
Inni potomkowie tytanów odegrali również znaczną rolę w mitach. Hyperion i Teja byli rodzicami bóstw opiekujących się ciałami niebieskimi: Heliosa, Selene i Eos. Japetos i Klimene wydali na świat Prometeusza, Epimeteusza i Atlasa, zaś Kojos i Fojbe - Leto, matkę Apollina i Artemidy. Okeanos i Tetyda mieli niezliczone-córki zwane Okeanidami.

Zgodnie z mitami sekty orfików z pierwotnego nieładu miało się wyłonić jajo. Kiedy jajo pękło, wykluł się z niego Eros zwany także Fanesem - skrzydlata istota o cechach obu płci. Dokonał on pierwszego aktu porządkującego: oddzielił niebo i ziemię, które powstały z dwóch połówek skorupy jaja.
Dlaczego uważasz, że tak nie było?

W pytaniu zawarłem "...energię pochodzącą od chrześcijańskiego Boga..." ponieważ to właśnie wyznawcy religii księgi protestują najgłośniej przeciwko wykorzystaniu metod leczenia naturalnego, akupunktury, reiki, etc. uznając to wszystko za czary, magię, wynalazek Szatana, etc. Wyznawcy innych religii (buddyzm, taoizm) nie mają takich oporów.
Stirlitz idąc przez Unter den Linden zauważył człowieka zamalowującego napis na ścianie.
Moderator - pomyślał Stirlitz.
Awatar użytkownika
Witek
***
Posty: 53
Rejestracja: pt mar 16, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: Witek »

Po pierwsze, to wolałbym poczytać co Ty Ritter masz do powiedzenia, a nie autorzy mitologii, bo to już znam...

Po drugie, logika myślenia nie klei się Tobie, tylko katolikom negującym jakiś rodzaj energii na tym świecie, jako nie pochodzącej od Boga (myślałem że to oczywiste, i że tak to zrozumiesz)...

A po trzecie, wierzę w to że Bóg istnieje i stworzył świat i mnie i mojego kota i piwnicę z winem mojego dziadka...
Awatar użytkownika
kot
***
Posty: 43
Rejestracja: wt maja 08, 2007 2:00 am

Post autor: kot »

Witek napisał
Po drugie, logika myślenia nie klei się Tobie, tylko katolikom negującym jakiś rodzaj energii na tym świecie, jako nie pochodzącej od Boga (myślałem że to oczywiste, i że tak to zrozumiesz)...
Co jak co, ale logika to coś co katolikom wybitnie się nie klei :)
W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to dowodami mogli obalić?
Nietzsche
Ritter
*****
Posty: 610
Rejestracja: pn cze 25, 2007 2:00 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Ritter »

Przepraszam, Witku. Odebrałem to inaczej. :wink:

Ja osobiście uważam podobnie jak socjopat. Jeśli jestem w stanie pomóc, pomagam.
Nawet jeśli energia (czary, magia, etc.) będą pochodziły od Złego, to myślę, że Aniołowie strzegący wejścia do Nieba spojrzą łaskawszym okiem na takiego człowieka za to, że niósł pomoc, a nie przeszedł obojętnie obok. Zresztą już w Księdze zostało napisane, że pomocy rannemu udzielił Samarytanin (poganin), a Żydzi przechodzili obok nawet na niego nie spojrzawszy.

Nie neguję Twojej wiary i cieszę się, że przyjmujesz inne możliwości, choć w nie nie wierzysz. Osobiście mam już dość stwierdzeń, że wiara chrześcijańska jest jedyną słuszną, a wyznawcy innych religii to biedni ludzie, którzy zbłądzili. Wybaczcie, ale jak czytam coś takiego:
Chciałam poruszyc tu temat neopogan. Czytałam o nich w kilku opracowaniach. Zastanawiam sie co w nich jest takiego ze odeszli od Chrystusa? Przecież on ich kocha. Oddają cześć jakimś bożkom nie wiedząc ze to Szatan. Co prawda nie przyznają, że oddają cześć Diabłu, ale przecież prawdą jest ze oddają. Obojętnie jak go nazwać bedzie to zawsze Diabeł. Sądzę ze są oni ludzmi pozbawionymi miłości. Stąd nienawidzą wszystkiego co chrześcijańskie. Ale to są też ludzie, jak im pomóc by powrócili do Tego Kto ich Kocha?
Żródło: Jedno z wielu forów katolickich, temat o neopogaństwie

to mi się nóż w kieszeni otwiera. I tutaj Twoja wypowiedź kocie jest jak najbardziej na miejscu. :wink: Logika katolikom się wcale, ale to wcale nie klei. Ci ludzie wierzą w swoich bogów (Peruna, Światowida czy Welesa). Ja nie widzę konieczności odciągania ich od wiary naszych praojców, jeśli ktoś się zdecydował na tą trudną drogę to czemu mam go z niej spędząć? Ale to już temat na inną okazję. Dodam jeszcze od siebie, że tenże temat o neopogaństwie wylądował w dziale sekt. Ach ta chrześcijańska miłość do wszystkich. :wink:
Stirlitz idąc przez Unter den Linden zauważył człowieka zamalowującego napis na ścianie.
Moderator - pomyślał Stirlitz.
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Niewolnikiem zdrowia można zostać pod różnym wezwaniem, choćby pasty Sensodyne, która jako jedyna uchroni "twoje" dziąsła przed cofaniem; jogurtu Actimel posiadającego unikalne (kosmiczne?) bakterie wyposażające człowieka, i nie tylko, w "pogodoodporność", a w ogóle "twój" kot kupowałby tylko Whiskas... gdyby dało mu się wyprać mózg jak człowiekowi.

Jest w tym coś zastanawiającego, że na świecie przybywa chorób zmuszających do ustawicznego myślenia o tym, co wolno zjeść, ile czego wypić, żeby chorujący na nie mogli przeżyć jeden dzień dłużej. Albo - dlaczego niektóre dzieci rodzą się z nietolerancją mleka własnej matki (laktozy każdego mleka)? Jakie to nienaturalne...
Czy to możliwe, że natura ich odpycha ze świata żywych za brak pogody ducha i nie składanie dziękczynień, jeszcze nim zdążyli nauczyć się mówić?
Ale kiedy spojrzeć na to inaczej - że każdy człowiek znajduje się na drodze do umierania i że to ono jest najnaturalniejsze i najbardziej uniwersalne (kosmiczne), jednoczące ludzi - to przestają istnieć choroby mające być świadectwem nieumiejętności życia jednostki. Jest tylko to zwyczajne umieranie, dzięki któremu ktoś inny może jeść i marzyć, poddawać się kreacjom na niwie upływu czasu (np. miłości, prokreacji, oczekiwaniu na swoją dorosłość i przeróżne wydażenia na które czeka), który to upływ czasu bez śmierci nie mógłby mieć miejsca.
A w każdym razie zdrowie w takich realiach nie jest ani żadną cnotą mającą być do osiągnięcia za sprawą skupiania się na sobie, ani łaską wyróżnienia spośród innych (pokaranych chorobami?). Bo wyróżnienia czym? Umieraniem zdrowszym?
Kto traktuje zdrowie jako kryterium swojej wyższości nad innymi, jakąś umiejętność pozyskiwania energii kosmicznej, czy łaski Boskiej w odróżnieniu od nieudaczników (dowód bezgrzeszności?), to na pewno może się z niego cieszyć... Tylko, czy to jest śmiech naturalny, właściwy człowiekowi?
Naturalniej patrzeć na zdrowie jak na obciążenie zobowiązaniem do wydajniejszej służby dla innych, a nie powód do pychy. Kto umie odejmować je sobie w celu przydawania innym, jest lekarzem. I można tą własną energię tracić na rzecz innych, na różne sposoby. Pracą fizyczną, intelektualną, rozmową i zwykłym spędzaniem czasu z tym drugim człowiekiem (np. pisaniem tu na forum :cool: ).
A kto drugiemu wytycza najwyższy cel w postaci zdrowia i ma mu do zaproponowania dla jego osiągnięcia jego własne posłuszeństwo jakimś rytom do spełniania, wydawanie pieniędzy, czy innych ofiar w aktach wyrazu dziękczynienia, jest tylko szarlatanem.

Zwierzęta też chorują. Czy przez to, że nie umieją korzystać z energii naturalnej, wynaturzyły się jak ludzie? Co w takim razie zostało jeszcze składową natury?
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Ritter
*****
Posty: 610
Rejestracja: pn cze 25, 2007 2:00 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Ritter »

Przeczytałem Twój post kilkakrotnie, droga Xylomeno. Czy możesz mi powiedzieć (napisać) co chciałaś wyrazić tym postem? Może ma on jakieś ukryte drugie dno, którego ja nie dostrzegam? W każdym razie wedle mojej opinii niewiele ma on wspólnego z reiki.

Czyżbyś bowiem uważało, iż każdy kto praktykuje reiki jest tegoż reiki niewolnikiem? Twój post nie stanowi odpowiedzi na pytanie postawione na początku tego tematu, chyba, że tak jak już mówiłem, ma drugie dno niewidoczne dla nas, maluczkich.
Stirlitz idąc przez Unter den Linden zauważył człowieka zamalowującego napis na ścianie.
Moderator - pomyślał Stirlitz.
ODPOWIEDZ