Metoda eksperymentu
Moderator: FrancisBegbie
Metoda eksperymentu
Witam, w swoich badaniach będę posługiwała się metodą ankiety , która jest bardzo dobrze opracowana metodologicznie, więc nie mam kłopotów z przetrawieniem tego. Potrzebowałabym także skorzystać z metody eksperymentu. Ja rozumiem to tak, że eksperyment polega na tym, że badany/respondent dostaje do wykonania jakieś zadanie, np. obrazek do pokolorowania i siedem kredek i zadaniem badacza jest sprawdzenie, które kredki wybrał. Reasumując, czy eksperyment = zadanie dla respondenta?
Zadaniem eksperymentu jest wykrycie związków przyczynowych. Z tym obrazkiem to "trochę " uprościłaś sprawę, byłby to eksperyment gdybyś grupie osób puszczała w tle np horror i badała czy ten mroczny film powoduje iż kolorują obrazki ciemnymi kredkami 
Oczywiście musiałabyś mieć do tego grupę porównawczą (kontrolną) która nie jest poddawana działaniu filmu.
Tak w skrócie to wygląda
Oczywiście musiałabyś mieć do tego grupę porównawczą (kontrolną) która nie jest poddawana działaniu filmu.
Tak w skrócie to wygląda
Rozumiem i dziękuję za odpowiedź. Ja planuję zrobić taki eksperyment (tzn. to, co planuję zrobić nazywam eksperymentem, może błędnie), że chcę sprawdzić, w jaki sposób grupa osób, korzystając ze słownika wykonuje zadanie - ćwiczenie, np. mając do dyspozycji spreparowany słownik polsko-francuski ma do przetłumaczenia jakieś zdanie. Rozumiem, że w tym wypadku grupa kontrolna musiałaby wykonywać to tłumaczenie bez słownika?
-
FrancisBegbie
- *****
- Posty: 596
- Rejestracja: sob cze 23, 2007 2:00 am
Trochę nie kumam, chodzi tutaj o czynność tłumaczenia zdania po prostu czy czynność tłumaczenia ze słownikiem? skoro to drugie to na pewno grupa kontrolna musi mieć słownik - bo jak można zaobserwować coś, gdy jedna grupa to po prostu potrafi i robi (bo znają język) a inni nie znają i tworzą dziwne twory językowe.
Ja już bym zrobił tak, że wziąłbym dwie grupy - jedna, która się uczyła j. francuskiego ale nie jest w tym biegła (kontrolna) a druga (eksperymentalna), która nie uczyła się francuskiego - chociaż i to jest do bani, bo ze słownika jest nie problem skorzystać, zdanie rzecz jasna będzie gorzej skonstruowane u tych, którzy nic nie liznęli francuskiego.
Jeżeli o czynność tłumaczenia po prostu to już w ogóle nie kumam po co taki eksperyment tworzyć... Weźmiesz ludzi z certyfikatem takim i takim i bardzo prawdopodobne, że otrzymasz takie różnice jakie posiadają ludzie zdolności językowe (francuski).
A ze słownika to jak pisałem, żaden problem skorzystać... jak nie francuski to niemiecki czy angielski chyba już każdy miał w łapie i coś dzióbał.
Daj znać o co właściwie chodzi Ci w tym eksp. i co chcesz zaobserwować takiego ciekawego?:)
Ja już bym zrobił tak, że wziąłbym dwie grupy - jedna, która się uczyła j. francuskiego ale nie jest w tym biegła (kontrolna) a druga (eksperymentalna), która nie uczyła się francuskiego - chociaż i to jest do bani, bo ze słownika jest nie problem skorzystać, zdanie rzecz jasna będzie gorzej skonstruowane u tych, którzy nic nie liznęli francuskiego.
Jeżeli o czynność tłumaczenia po prostu to już w ogóle nie kumam po co taki eksperyment tworzyć... Weźmiesz ludzi z certyfikatem takim i takim i bardzo prawdopodobne, że otrzymasz takie różnice jakie posiadają ludzie zdolności językowe (francuski).
A ze słownika to jak pisałem, żaden problem skorzystać... jak nie francuski to niemiecki czy angielski chyba już każdy miał w łapie i coś dzióbał.
Daj znać o co właściwie chodzi Ci w tym eksp. i co chcesz zaobserwować takiego ciekawego?:)
Chciałabym by wyglądało to tak: grupa studentów I roku filologii francuskiej dostaje do przetłumaczenia tekst i do dyspozycji konkretny słownik. Druga grupa dostaje do przetłumaczenia ten tekst bez słownika. Cel był by taki, że chciałabym sprawdzić właśnie ten słownik. Czy jest przydatny i czy tłumaczenie z nim jest sprawniejsze od tłumaczenia bez niego.
A jak zmusisz grupę do korzystania ze słownika? Ich poziom wiedzy może być taki że słownik będzie zbędny, albo zajrzą do niego trzy razy...
Musiałabyś ustalić stan wyjściowy, czyli najpierw zbadać poziom wiedzy danego roku za pomocą jakiegoś miarodajnego testu, który odzwierciedlałby wiedzę potrzebną do przetłumaczenia zadanego tekstu, bądź wykluczał że taką mają, wtedy z konieczności musieliby korzystać ze słownika.Z tą wiedzą mogłabyś podzielić reprezentatywnie rok na grupy gdzie znaleźli by się studenci słabi, średni i mocni. Mogłabyś wykorzystać instrukcję serwisową do jakiegoś francuskiego samochodu, bo z pewnością będzie zawierała terminy nie znane studentom, spowoduje to konieczność wykorzystania odpowiedniego słownika technicznego.
Ale za nic nie rozumiem po co
Musiałabyś ustalić stan wyjściowy, czyli najpierw zbadać poziom wiedzy danego roku za pomocą jakiegoś miarodajnego testu, który odzwierciedlałby wiedzę potrzebną do przetłumaczenia zadanego tekstu, bądź wykluczał że taką mają, wtedy z konieczności musieliby korzystać ze słownika.Z tą wiedzą mogłabyś podzielić reprezentatywnie rok na grupy gdzie znaleźli by się studenci słabi, średni i mocni. Mogłabyś wykorzystać instrukcję serwisową do jakiegoś francuskiego samochodu, bo z pewnością będzie zawierała terminy nie znane studentom, spowoduje to konieczność wykorzystania odpowiedniego słownika technicznego.
Ale za nic nie rozumiem po co
-
FrancisBegbie
- *****
- Posty: 596
- Rejestracja: sob cze 23, 2007 2:00 am
Eksperyment bada wcześniej wspomniane związki przyczynowe, albo też interakcje ale w małej grupie, nijak ma się to do tego słownika.
Chyba że rzeczywiście Twój eksperyment będzie polegał na obserwowaniu jak zachowuje grupa - czy korzysta ze słownika, czy się kłóci, czy organizuje strukturę itd..
Co do schematu to najprościej jest tak:
1. test na poziomie zero
2. bodziec
3. test po
Może w językoznastwie takie badanie coś wnosi, ale językoznastwo ma własną metodologię i nie bardzo widzę przydatność badania dla socjologii.
I ja jestem ciekawy po co ?
Chyba że rzeczywiście Twój eksperyment będzie polegał na obserwowaniu jak zachowuje grupa - czy korzysta ze słownika, czy się kłóci, czy organizuje strukturę itd..
Co do schematu to najprościej jest tak:
1. test na poziomie zero
2. bodziec
3. test po
Może w językoznastwie takie badanie coś wnosi, ale językoznastwo ma własną metodologię i nie bardzo widzę przydatność badania dla socjologii.
I ja jestem ciekawy po co ?
-
FrancisBegbie
- *****
- Posty: 596
- Rejestracja: sob cze 23, 2007 2:00 am
-
FrancisBegbie
- *****
- Posty: 596
- Rejestracja: sob cze 23, 2007 2:00 am
Nie jestem językoznawcą z całą pewnością i może dlatego kompletnie nie rozumiem zasadności w/w eksperymentu.
Ja się nie obrażam i mam nadzieję, że Ty też nie. Po prostu nie jestem (szczególnie w kontekście socjologii i takiego eksperymentu) w stanie zrozumieć po co właściwie taki eksperyment i co właściwie on Ci powie?
PS: A.. i jeszcze jak możesz napisać, czy taki eksp. wg. Ciebie może być interesujący
?
Ja się nie obrażam i mam nadzieję, że Ty też nie. Po prostu nie jestem (szczególnie w kontekście socjologii i takiego eksperymentu) w stanie zrozumieć po co właściwie taki eksperyment i co właściwie on Ci powie?
PS: A.. i jeszcze jak możesz napisać, czy taki eksp. wg. Ciebie może być interesujący