Nastolatki w internecie uprawiaj± seks

gdzie studiować i dlaczego socjologię, gdzie zdobyć dodatkową wiedzę socjologiczną
vandererst

Nastolatki w internecie uprawiaj± seks

Post autor: vandererst »

Tytu³ artyku³u mnie rozbawi³. Wyobrazi³em sobie bowiem ch³opca i dziewczynê w kombinezonach do VR* uprawiaj±cych seks w Sieci bez wychodzenia z domu.

*VR - definicja tutaj
Co robi± polscy uczniowie, siedz±c przed ekranem komputera? Ogl±daj± filmiki na YouTube, rozmawiaj± z kolegami na Gadu-Gadu i... odwiedzaj± strony pornograficzne. Co ósmy, chocia¿ raz, uprawia³ w sieci seks - wynika z najnowszych badañ Pedagogium - pisze DZIENNIK.

Naukowcy z Pedagogium Wy¿szej Szko³y Pedagogiki Resocjalizacyjnej, którzy przebadali 3 tys. nastolatków na Mazowszu, twierdz±, ¿e z sieci korzysta codziennie ponad 86 proc. uczniów. I to dobra wiadomo¶æ. Problem w tym, ¿e wirtualna rzeczywisto¶æ, w której blisko po³owa ankietowanych dzieci spêdza 3 - 4 godziny dziennie, ca³kowicie wymknê³a siê spod kontroli doros³ych. Tylko 11 proc. rodziców, kupuj±c komputer, przeprowadzi³o z dzieckiem rozmowê, jak nale¿y z niego korzystaæ. "To wielki b³±d. Nale¿y zawrzeæ szczegó³ow± umowê dotycz±c± zasad u¿ywania komputera. Je¶li nie, dzieci same sobie wyznaczaj± regu³y" - mówi jeden z autorów badania, socjolog prof. Mariusz Jêdrzejko.

Rodzice prawie w ogóle nie ingeruj± w internetowe ¿ycie dzieci - jedynie 6 proc. zak³ada blokady na strony pornograficzne. Pytani dlaczego, odpowiadaj±, ¿e nie znaj± siê na komputerze, a poza tym maj± zaufanie do dzieci. "Nie wyobra¿am sobie, by moje córki wchodzi³y na takie strony, to nie w ich stylu. Nie sprawdzam ich, bo nie mam pojêcia, jak dzia³a internet. Muszê polegaæ na ich zdrowym rozs±dku" - mówi Hanna Lewiñska, matka 18-letniej Doroty i 9-letniej Ady.

Ta wiara bywa jednak zawodna, bo jak wynika z badañ, niemal 39 proc. dzieci odwiedza czasami strony pornograficzne, a regularnie robi to kolejne 17 proc. Co wiêcej, a¿ co ósmy ankietowany nastolatek co najmniej raz uprawia³ seks przez internet z nieznan± osob±. "Jak siê nudzê, a rodziców nie ma w domu, to chodzê po internecie. Kiedy¶ z kole¿ankami postanowi³y¶my siê zabawiæ i na czacie dla gimnazjalistów napisa³y¶my, ¿e mamy ochotê na cyberseks. Natychmiast zg³osi³o siê wiele osób. By³a niez³a zabawa" - opowiada 13-letnia Ania z Warszawy. Z badañ wynika, ¿e a¿ 41 proc. dzieciaków podaje internetowym znajomym swoje imiê, co pi±ty numer telefonu komórkowego, a 11 proc. adres.

Specjali¶ci przyznaj±, ¿e rodzice nie dostrzegaj± zagro¿eñ, bo... tak jest wygodniej. "S± zadowoleni, ¿e syn czy córka jest w domu. T³umacz±, ¿e to dobre dziecko, bo nie pije, nie zadaje siê z nieodpowiednim towarzystwem" - t³umaczy prof. Jêdrzejko. Socjolog zwraca uwagê na inny problem: uczniowie coraz czê¶ciej s± uzale¿nieni od internetu. Nie wy³±czaj± komputera nawet podczas odrabiania lekcji. "Mnie to nie przeszkadza, najlepiej siê uczê przy internecie i muzyce. Mogê ogl±daæ film i robiæ matmê" - mówi Norbert, 16-latek z Warszawy. Eksperci przestrzegaj± jednak, ¿e to tylko pozornie nie szkodzi. "Nie da siê wykonaæ porz±dnie zadania bez odpowiedniej koncentracji" - mówi psycholog Urszula Moszczyñska.

------------------------------------------------------------------------------------

KLARA KLINGER: Czy to normalne, ¿e nastolatki niemal nie wy³±czaj± komputera? Dlaczego serfuj± po internecie, nawet gdy odrabiaj± lekcje?
URSZULA MOSZCZYÑSKA*:
Bo odrabianie lekcji jest nudne, a rozmowa z kole¿ank± przez gadu-gadu z pewno¶ci± je uatrakcyjnia. Gimnazjali¶ci s± tak do tego przyzwyczajeni, ¿e nie widz± w tym problemu. Dopiero gdy pytam, czy chcia³yby, ¿eby chirurg, wykonuj±c u nich jaki¶ zabieg, w tym samym czasie rozmawia³ przez komórkê i przegl±da³ w strony w internecie, zaczynaj± siê nad tym zastanawiaæ.

A mo¿e zerkanie na ekran monitora i równoczesne robienie innych rzeczy uczy je podzielno¶ci uwagi?
A czy pani mog³aby siê skupiæ na wa¿nym zdaniu, gdyby co chwila wpada³a s±siadka po¿yczyæ sól albo kole¿anka dzwoni³a, by opowiedzieæ o sukience, któr± sobie kupi³a? Podobnie jest z dzieæmi. Jest fizycznie niemo¿liwe, by wykona³y porz±dnie jakie¶ zadanie, je¿eli w tym samym czasie ogl±daj± film albo odbieraj± pocztê. Zreszt± same dzieci przyznaj±, ¿e trudno im porz±dnie siê nauczyæ, gdy w zasiêgu rêki jest w³±czony komputer. Poza tym w internecie znajduj± rzeczy, które dodatkowo odci±gaj± ich uwagê.

Czy to znaczy, ¿e nale¿y im ograniczaæ dostêp do sieci?
Internet nie jest z³y, to zwyk³e narzêdzie pracy i nauki, które jest dzisiejszym nastolatkom bardzo potrzebne. Ale trzeba korzystaæ z niego bardzo ¶wiadomie. Komputer powinien staæ w miejscu, do którego dostêp ma te¿ doros³y. Poza tym rodzice musz± znaæ has³o, jakim pos³uguje siê dziecko. Nie po to, by ¶ledziæ i kontrolowaæ, ale by wiedzieæ, z kim siê spotyka w sieci.

Z badañ wynika jednak, ¿e rodzice zazwyczaj nie maj± pojêcia, co ich dzieci robi± przed komputerem.
Dzieci, nawet te najm³odsze, czêsto o wiele lepiej pos³uguj± siê komputerem ni¿ rodzice. A oni s± tym zachwyceni. Wszystko ¶wietnie, tyle tylko ¿e doros³y powinien mieæ nad tym kontrolê. A rodzice najczê¶ciej zaczynaj± siê niepokoiæ, dopiero gdy widz±, ¿e dziecko za du¿o czasu spêdza w internecie. A przecie¿ powinni siê jeszcze zainteresowaæ, co ono tam robi. Najwa¿niejsza jest rozmowa z dzieckiem. I jeszcze raz rozmowa.

*Urszula Moszczyñska pracuje w poradni psychologiczno-pedagogicznej w Warszawie

Klara Klinger
¬ród³o: Dziennik.pl
Artyku³: tutaj
Awatar użytkownika
WielkiMason
****
Posty: 185
Rejestracja: sob cze 06, 2009 2:00 am

Post autor: WielkiMason »

To pokazuje jak nasze społeczeństwo nie intersuje się własnymi dziećmi. Nastolatki wolą uprawiać seks zamiast nauki? NAPRAWDĘ?! Cóż za wiekopomne odkrycie!

Wiadomo, że nastolatki chcą uprawiać seks, bo jeszcze nie wiedzą, ile to problemów ze sobą wiąże. A czemu internet? Bo masturbację przez ekranem może uprawiać każdy, niezależnie od wyglądu. W świecie rzeczywistym trzeba jeszcze wyglądać(dziewczęta) i mieć gadane(chłopcy).
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Ewidentnie jesteś z tych chłopców, co gadane mają, więc rozumiem, że nie masturbujesz się przed monitorem, pomijając, że nie jesteś nastolatkiem (podszywającycm to pod studenta UWr, to słynnego profesora o żydowskim wyglądzie i nazwisku, wywiezionym do Pakistanu przez nierozgarniętych Islamistów)?
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Awatar użytkownika
WielkiMason
****
Posty: 185
Rejestracja: sob cze 06, 2009 2:00 am

Post autor: WielkiMason »

Moje kreacje nabierają życia...

Ale powiedz, czy to dobrze, że rodzice zamykają oczy na seksualną stronę życia swojej latorośli? Że to media muszą im otwierać oczy?
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Dobrze by było, gdyby wszyscy zamykali i potrafili tym traktować tą swerę tak jak ona na to zasługuje, a więc jako sakrum, świętość...
Też byłam dzieckiem, a potem młoda i zainteresowania moim tyłkiem, zarówno rodziców jak i całego świata miałam do obrzydzenia.
Jako ośmiolatka byłam zaciągnięta potajemnie do ginekologa, bo a nuż sypiam z ojcem i dlatego rację zawsze przyznaję jemu, kiedy się kłócą, jak się umyśliło mojej mamusi (a dziecko zwyczajnie boi się większego wariata, kiedy po pijaku wzywa się je do rozstrzygnięć). Potem na tej samej fali, że jak nie będę miała swojego chłopa, to się rzucę na ojca zaczęło się przymuszanie do czynności seksualnych. I to bardzo jednoczące rodziców. Awantury, że jesteś nienormalna, bo twoja kuzynka ma już trzeciego czy czwartego, a ty ciągle nic, chciaż pół roku starsza. I kto cię będzie darmozjada utrzymywał całe życie, co ty masz w tym łbie, żeby się ani nie umalować, ani nie iść do fryzjera (a ten łeb 16 letni, więc może w istocie niewiele w nim było)?
Albo ulubiony dowcip mojego tatusia do swoich dzieci: "Co to za zagadka: Dwa kółka i armatka?" One odpowiadały: "nożyczki", a on mówił: "dobrze" i rył ze śmiechu pół godziny...
O wiele bardziej wolałabym, żeby takim ludziom jak moi rodzice dawać się wyżywać w necie, pod względem upubliczniania tych spraw, ale niestety wówczas go nie stało.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Awatar użytkownika
WielkiMason
****
Posty: 185
Rejestracja: sob cze 06, 2009 2:00 am

Post autor: WielkiMason »

We wszystkim muszą być zdrowe proporcje i mądrość. Rodzic nie tylko powinien być(do pewnego stopnia!) zainteresowany sfera seksualną dziecka(może nawet bez jego wiedzy), ale także operować tą wiedzą.
Obecnie mamy dwie skrajności - albo kompletny brak zainteresowania, albo seksualizacja dzieciństwa. To wynik rozpadu świata, gdzie rodzina regulowała sferę seksualną.
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Do tak delikatnych spraw potrzebna jest miłość, a nie mądrość czy (o porażko) podręczniki. A tego się nie da wdrożyć z umiarem lub bez, zaplanować.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Awatar użytkownika
WielkiMason
****
Posty: 185
Rejestracja: sob cze 06, 2009 2:00 am

Post autor: WielkiMason »

Miłość to emocje, a emocje prowadzą do nieprzemyślanych działań. Rodzic kierujący się tylko miłością, może zrobić więcej złego niż dobrego, tylko wyposażony w wiedzę może spełniać swoje obowiązki.
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Ludzie kompletnie niesłusznie (taka tradycja, nie do Ciebie piję) mają negatywny stosunek do emocji, a tylko dzięki emocjom umieją mówić, tym samym wyartykułować te wszystkie mądrości przeciwko nim. Nic nie czujesz = niczego nie potrafisz powiedzieć.
Możesz tego nie znać i nie umieć doceniać tej zależności, jeżeli nigdy nie zdarzyło Ci się wejść w stan bezemocjonalny, otrzeć o przeistoczenie.
Natomiast miłość, to taki szczyt emocjonalny przy którym człowiek intuicyjnie i bez niczyjej nauki popełnia czyny jedynie etyczne (mając dobro człowieka na względzie), więc w niczym to nie szkodzi, że one są odruchowe (nieprzemyślane) - i tak są doskonałe.
Czym innym są działania nieodpowiedzialne, których nie należy kojarzyć z miłością, bo nie z niej się wywodzą.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Awatar użytkownika
WielkiMason
****
Posty: 185
Rejestracja: sob cze 06, 2009 2:00 am

Post autor: WielkiMason »

Świat wychodzi z fazy nauki, a przechodzi w romantyczną, wiec coraz wiecej mówi sie o uczuciach.
Problem z ludźmi jest taki, że nie znają umiaru, nie potrafią znaleźć środka. Dlatego mają tak wiele problemów.
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Twoja teoria o tych fazach? Na naukę można się wypiąć, ale wyjść z niej się nie da, wszędzie Cie dosięgnie i na różne sposoby.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Awatar użytkownika
WielkiMason
****
Posty: 185
Rejestracja: sob cze 06, 2009 2:00 am

Post autor: WielkiMason »

Średniowiecze to czas dominacji mistycyzmu, potem renesans, wiek nauki, potem barok, nawrót uczuć, natępnie oświecenie, przecięcie w strone umysłu i następna skrajność - romantyzm. Potem były pozytywizm, awangarda i tak dalej, coraz większe skrajności.
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Sinusoida. A czy amplituda coraz większa, to nie wiem. Ludzie nie jawią mi się jakoś nadmiernie uczuciowi, szczerzy, bezinteresowni czy coś w tym stylu. Całe te kategoryzowanie epok to tylko błędna konkretyzacja w oparciu o najlepiej sprzedające się książki. Skrajne zjawiska mocno przeczące charakterystykom ogólnym na pewno były w każdej epoce.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Awatar użytkownika
WielkiMason
****
Posty: 185
Rejestracja: sob cze 06, 2009 2:00 am

Post autor: WielkiMason »

Tu nie chodzi o książki, bo i tak czytali nieliczni, a poza tym były bardzo drogie.

Tylko charakter epoki pozwala na pojawienie się i promocję idei. W pewnych epokach niektóre zachowania, czy sposób myślenia był niedopuszczalny, a niedługo potem - powszechnie akceptowany.

Teraz mamy czas nauki, ale nadochdzi wiatr zmian. Mnożą się sekty, organizacje okultystyczne, programy o UFO i tak dalej. Mistycyzm wraca pod strzechy, mnożą się legendy miejskie. Mimo powszechnej edukacji ponownie na salony wraca myślenie magiczne. New Age nieprzypadkowo święci największe tryumfy w tych czasach.
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Nie nazwałabym tego czasem nauki. To jakiś ześwirowany czas tytularyzacji, epoka pudełek (opakowań). Wyścig na dyplomiki, wygrane, kupony, pakiety, bonusy, uprawnienia, zaświadczenia licencje itp. wydawane sobie w takiej częstotliwości i gradacji, że niemal bezużyteczne. Każdy każdemu jest w stanie coś wydać, mianować, poświadczyć, polecić... I jeszcze wciskamy sobie na wzajem kit, że to jakiś prestiż, korzyść :-(

W takich warunkach nie dziwota, że ludzie ciągną do ezoteryki jako czegoś poważniejszego, zawartości a nie opakowania. Szczególnie, że Moc człowieka to nie jest przeciwieństwo nauki. Gdyby nasza współczesność w istocie była epoką nauki, to przed nami byłaby teraz epoka wypoczynku, relaksu, a nie pogłębianie wiedzy w sposób alternatywny (i szykowanie na zapaść cywilizacji?).
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
ODPOWIEDZ