Geny agresji, czy brak wychowania?
Geny agresji, czy brak wychowania?
Wg prof. S. Pinker'a (psychol. na Uniw. Harvarda) wpływ rodziców na wychowanie dziecka jest niewielki i właściwie ogranicza się do przekazania mu określonych genów. W myśl tej teorii dziecko ma więc skłonność do agrsywnych zachowań nie dlatego, że wychowuje się w rodzinie "konfliktowej", ale dlatego że rodzice przekazali mu geny "agresji".
Czekam na Wasze komentarze.
Czekam na Wasze komentarze.
Nie znam tekstu, ale faktem jest, że rodzice dzisiaj nie wychowują dzieci. Dzieci chowają się same i tu jest pies pogrzebany. Nawet, gdy dziecko ma w genach dużą dawkę agresji, to przez proces wychowawczy można tę agresję utemperować. Natomiast brak wychowania powoduje, że ta agresja wzrasta. Nawet jeżeli jej nie było, to się zasieje, poprzez przejęcie wzorca od chociażby równieśników.
Tym tłumaczę wzrost zachowań agresywnych u dzieci i młodzieży w ostatnich latach. Proponuję Panu prof. S. Pinker by się zapoznał z sytuacją polskiego domu i polskiej rodziny sprzed 20 lat i teraz. Jestem ciekaw, czy będzie twierdził, że w Polsce przybyło ludzi z tym genem agresji. Na moje rozumowanie, to przybyło agresji w telewizji (m. innymi).
Tym tłumaczę wzrost zachowań agresywnych u dzieci i młodzieży w ostatnich latach. Proponuję Panu prof. S. Pinker by się zapoznał z sytuacją polskiego domu i polskiej rodziny sprzed 20 lat i teraz. Jestem ciekaw, czy będzie twierdził, że w Polsce przybyło ludzi z tym genem agresji. Na moje rozumowanie, to przybyło agresji w telewizji (m. innymi).
Z pewnością nie można zrzucać wszystkiego na barki mediów, ale to że rodzice pozostawiają dzieci samym sobie świadczy o kryzysie rodziny.
Kiedyś może nie troszczono się tak o sferę materialną - dzieci chodziły przecież głodne, nie były tak dobrze ubierane, ale troszczono się mimowolnie o ich psychikę. Wydaje mi się, że potrzeba akceptacji, rozmowy z drugim człowiekiem ma duże znaczenie. Jeżeli dziecko żyje w domu, w którym niczego mu nie brakuje, ale rodziców widuje rzadko...
Rodzina wymaga poświęceń - tego jesteśmy wszyscy świadomi. Ale tu chodzi przede wszystkim o poświęcenie czasu. Czy przyjaźń mogłaby istnieć bez poświęcanego sobie czasu, bez spotkań i długich, poważnych rozmów, wspólnych zabaw, wspólnej pracy? Więc co mamy powiedzieć o rodzinie i agresji? Jeżeli ktoś żyje w środowisku stresogennym, jest narażony na większe ryzyko...
Kiedyś może nie troszczono się tak o sferę materialną - dzieci chodziły przecież głodne, nie były tak dobrze ubierane, ale troszczono się mimowolnie o ich psychikę. Wydaje mi się, że potrzeba akceptacji, rozmowy z drugim człowiekiem ma duże znaczenie. Jeżeli dziecko żyje w domu, w którym niczego mu nie brakuje, ale rodziców widuje rzadko...
Rodzina wymaga poświęceń - tego jesteśmy wszyscy świadomi. Ale tu chodzi przede wszystkim o poświęcenie czasu. Czy przyjaźń mogłaby istnieć bez poświęcanego sobie czasu, bez spotkań i długich, poważnych rozmów, wspólnych zabaw, wspólnej pracy? Więc co mamy powiedzieć o rodzinie i agresji? Jeżeli ktoś żyje w środowisku stresogennym, jest narażony na większe ryzyko...
Pewnie z socjologii wychowania miałaś 5! Ale widzisz takie przekonania wtłaczali nam do głowy wykładowcy. A co, jeśli rzeczywiście są to błędne założenia i faktycznie rola dziedziczenia pewnych cech ma większe znaczenie niż nam się wydaje?To nie żaden gen, tylko wychowanie, otoczenie, grupy rówiesnicze, a także rodzina!!!
Pinker i "przyjaciele" powołują się na wyniki badań wśród bliźniąt jednojajowych, rozdzielonych tuż po urodzeniu do różnych rodzin zastępczych. Ich badania wykazały, że niezależnie od rodzinnego środowiska wychowawczego i wpływu całego otoczenia społecznego dzieci te reprezentowały taki sam zestaw cech, w tym np. "gen agresji" choć w swoim środowisku z takimi zachowaniami (agresywnymi) nie mieli do czynienia.
Ostatnio ogłoszono wyniki badań z których wynikało, że gen agresji jest dziedziczony, a inne czynniki jak środowisko, czy np. używki, mogą potęgować lub - nie, agresję, w zależności czy ten gen masz, czy nie.
Ja w swoim życiu byłem w różnych grupach rówieśniczych, jednak niezależnie od towarzystwa, agresja mi się nie włącza. Może po prostu ja tego genu nie mam
.
Ja w swoim życiu byłem w różnych grupach rówieśniczych, jednak niezależnie od towarzystwa, agresja mi się nie włącza. Może po prostu ja tego genu nie mam