30-latek oskarżony o seks z 13-letnią oszustką
30-latek oskarżony o seks z 13-letnią oszustką
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... l?skad=rss
Zapraszam do zapoznania się z artykułem i dalszej dyskusji.
Pozdrawiam
Zapraszam do zapoznania się z artykułem i dalszej dyskusji.
Pozdrawiam
Stirlitz idąc przez Unter den Linden zauważył człowieka zamalowującego napis na ścianie.
Moderator - pomyślał Stirlitz.
Moderator - pomyślał Stirlitz.
Zgadzam się, trudno sprawdzać metrykę zanim się zacznie współżyć, ale cóż, przy wszelkiej maści "szesnastolatkach" i im podobnych byłbym raczej ostrożny. Ma facet przewalone po całości, już się raczej nie wygrzebie z tego.
Stirlitz idąc przez Unter den Linden zauważył człowieka zamalowującego napis na ścianie.
Moderator - pomyślał Stirlitz.
Moderator - pomyślał Stirlitz.
To jest dobry przykład na bezmyślne zastosowanie prawa.
Aby było przestępstwo, musi istnieć pokrzywdzony, bądź jakieś dobro, przeciw któremu owe przestępstwo zostało popełnione.
Oprócz tego musi istnieć wina, tzn zamiar bezpośredni lub ewentualny popełnienia przestępstwa, w ostateczności rażące zaniedbanie.
Tu niczego takiego nie widzę.
Kurcze, myślałem że po to są sądy, prokuratury i inne zacne instytucje, aby interpretować daną sytuacje i okoliczności, oceniać szkodliwość społeczną... przeca bez tego wystarczyłyby automaty; z jednej strony wrzucasz karteczke z nazwą przestępstwa, a z drugiej wyciągasz wyrok.
Rozumiem, że pedofilia to rzecz straszna. Rozumiem, że trzeba z nią walczyć i napiętnować.
Ale na litość, dlaczego tak bezmyślnie?
Aby było przestępstwo, musi istnieć pokrzywdzony, bądź jakieś dobro, przeciw któremu owe przestępstwo zostało popełnione.
Oprócz tego musi istnieć wina, tzn zamiar bezpośredni lub ewentualny popełnienia przestępstwa, w ostateczności rażące zaniedbanie.
Tu niczego takiego nie widzę.
Kurcze, myślałem że po to są sądy, prokuratury i inne zacne instytucje, aby interpretować daną sytuacje i okoliczności, oceniać szkodliwość społeczną... przeca bez tego wystarczyłyby automaty; z jednej strony wrzucasz karteczke z nazwą przestępstwa, a z drugiej wyciągasz wyrok.
Rozumiem, że pedofilia to rzecz straszna. Rozumiem, że trzeba z nią walczyć i napiętnować.
Ale na litość, dlaczego tak bezmyślnie?
W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to dowodami mogli obalić?
Nietzsche
Nietzsche
Rozejrzyjcie się wokół siebie. Młodsza siostra kolegi koleżanki nagle z poczwarki przemienia się w pięknego motyla. Uwodzi, kokietuje... Jest w stanie wmówić wszystko facetowi, a jemu nawet nie przyjdzie do głowy, że to jeszcze dziecko. Nawet na codzien nie jestem w stanie określić prawidlowego wieku wielu dziewczyn. makijaż, dobrze dobrana kiecka i mamy jak ja to nazywam: " dwudziestka sylizowana na czterdziestkę". W przypadku przedstawionym przez Rittera ten przedział wiekowy jest trochę niższy. Cóż...bezstresowe wychowanie przynosi owoce...
,Cóż...bezstresowe wychowanie przynosi owoce...
To niewiele ma wspólnego z bezstresowym wychowaniem, raczej z niedojrzałością, która ze sposobem wychowania nie jest zawsze ściśle powiązana.
Tak offtopując z lekka - nie sądzę aby bezstresowe wychowanie prowadziło do demoralizacji i przemocy, jak sugeruje część konserwatywnych publicystów. Ludzie wychowani bezstresowo mają raczej problemy ze sobą, jako żyje nie widziałem aby taka osoba była agresywna względem otoczenia.
W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to dowodami mogli obalić?
Nietzsche
Nietzsche
Jeżeli umową społeczną zgodziliśmy się na ochronę prawną w jakimś zakresie według progu wiekowego, to należy tego przestrzegać. Nie wstrzymuje się kary na złodzieju za to, że okradł złodzieja, czy na mordercy, że zabił mordercę. Czyn karalny jest czynem karalnym niezależnie czy podmiot przestępstwa sam był złoczyńcą, czy nie.
Natomiast nierozpoznawalność własnej winy przed uczynkiem bywa bardzo częstym zjawiskiem, choćby z nieznajomości prawa, która to nieznajomość nie zwalnia przecież nikogo z odpowiedzialności za złamanie go. Jaka to różnica, czy nie zna się prawa, któremu jest się poddanym, czy nie jest się świadomym, co się robi lub z kim się robi. Nie jest tak, że pijanych każe się lżej, niż trzeźwych (a kiedy tak było, jeszcze za socjalizmu, oceniano to potem jako wielką niesprawiedliwość społeczną i niemoralność), a jeszcze by tego brakowało, żeby stworzyć prawo zwalniania z kary, ilekroć ktoś dowiedzie, iż nie miał zamiaru zrobić tego co zrobił (bo np. nie na osobie nieletniej, której nie rozpoznał). Zabójstwo nieumyślne nie przestaje być zabójstwem. W obronie uczynku przekraczającego granicę prawa można dowodzić jedynie samoobrony. Pan spółkujący dokonywał jakiejś obrony życia, mienia, czci? Czego bronił, że chce być uniewinniony? Umówiliśmy się, że chronimy dzieci niezależnie od tego co mają we łbach, jak się prowadzą i jak głupio i źle je wychowaliśmy, to chrońmy dzieci, a nie panów którzy reklamują, że wzięli towar z półki na którym nie było żadnej ceny, więc oni teraz nie zapłacą, bo ktoś ich naciągnął.
Nie można tu zastosować taryfy ulgowej, chyba że chcemy wrócić do prawa ze Starego Testamentu klasyfikującym wszystkie gwałty na kobietach niezależnie od wieku według następującej reguły (prawdopodobnie nadal stosowanej w Kościele, więc wystarczy, ze ten pan w tym kontekście jest niewinny):
każda kobieta, która weszła dobrowolnie do pomieszczenia w którym był mężczyzna jest winna gwałtu na sobie (i zostanie ukamienowana), a gdy czyn miał miejsce na przestrzeni otwartej jest winna, jeśli nie wzywała pomocy (lub tylko nie znalazła świadków gotowych zeznawać o jej krzykach).
Natomiast nierozpoznawalność własnej winy przed uczynkiem bywa bardzo częstym zjawiskiem, choćby z nieznajomości prawa, która to nieznajomość nie zwalnia przecież nikogo z odpowiedzialności za złamanie go. Jaka to różnica, czy nie zna się prawa, któremu jest się poddanym, czy nie jest się świadomym, co się robi lub z kim się robi. Nie jest tak, że pijanych każe się lżej, niż trzeźwych (a kiedy tak było, jeszcze za socjalizmu, oceniano to potem jako wielką niesprawiedliwość społeczną i niemoralność), a jeszcze by tego brakowało, żeby stworzyć prawo zwalniania z kary, ilekroć ktoś dowiedzie, iż nie miał zamiaru zrobić tego co zrobił (bo np. nie na osobie nieletniej, której nie rozpoznał). Zabójstwo nieumyślne nie przestaje być zabójstwem. W obronie uczynku przekraczającego granicę prawa można dowodzić jedynie samoobrony. Pan spółkujący dokonywał jakiejś obrony życia, mienia, czci? Czego bronił, że chce być uniewinniony? Umówiliśmy się, że chronimy dzieci niezależnie od tego co mają we łbach, jak się prowadzą i jak głupio i źle je wychowaliśmy, to chrońmy dzieci, a nie panów którzy reklamują, że wzięli towar z półki na którym nie było żadnej ceny, więc oni teraz nie zapłacą, bo ktoś ich naciągnął.
Nie można tu zastosować taryfy ulgowej, chyba że chcemy wrócić do prawa ze Starego Testamentu klasyfikującym wszystkie gwałty na kobietach niezależnie od wieku według następującej reguły (prawdopodobnie nadal stosowanej w Kościele, więc wystarczy, ze ten pan w tym kontekście jest niewinny):
każda kobieta, która weszła dobrowolnie do pomieszczenia w którym był mężczyzna jest winna gwałtu na sobie (i zostanie ukamienowana), a gdy czyn miał miejsce na przestrzeni otwartej jest winna, jeśli nie wzywała pomocy (lub tylko nie znalazła świadków gotowych zeznawać o jej krzykach).
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Hmmm...
Zgadzam się, że prawa należy przestrzegać.
Istnieją w prawie okoliczności wyłączające odpowiedzialność, istnieją i takie wyłączające winę.
Jest ich kilka, i co by nie przynudzać nie będę tu wszystkich przytaczał, tym bardziej że zastosowanie niektórych bywa skomplikowane.
Otóż okolicznością taką jest błąd faktyczny. Wyjaśnić to pojęcie prawne najłatwiej jest na przykładzie.
Jeśli człowiek wychodząc z zakładu fryzjerskiego weźmie omyłkowo cudzy kapelusz zamiast swojego, nie odpowiada za kradzież mimo, iż znamiona czynu zabronionego wypełnił.
Oczywiście aby błąd faktyczny zwolnił od odpowiedzialności należy ustalić, czy sprawca zachowując zwyczajną ostrożność mógł go uniknąć. Policjant który czyszcząc broń niechcący kogoś zastrzeli, nie uniknie kary - broni nikt rozsądny nie czyści załadowanej.
Jak widać są dobre podstawy, aby pana opisanego w artykule po sądach nie ciągać.
Pytanie o winę powyżej opisywanego pana to pytanie o to, czy przed spotkaniem z płcią przeciwną winniśmy każdorazowo pytać o dowód. Czy to ma być zwykłe zachowanie.
Moja odpowiedź brzmi nie.
Zgadzam się, że prawa należy przestrzegać.
Istnieją w prawie okoliczności wyłączające odpowiedzialność, istnieją i takie wyłączające winę.
Jest ich kilka, i co by nie przynudzać nie będę tu wszystkich przytaczał, tym bardziej że zastosowanie niektórych bywa skomplikowane.
Otóż okolicznością taką jest błąd faktyczny. Wyjaśnić to pojęcie prawne najłatwiej jest na przykładzie.
Jeśli człowiek wychodząc z zakładu fryzjerskiego weźmie omyłkowo cudzy kapelusz zamiast swojego, nie odpowiada za kradzież mimo, iż znamiona czynu zabronionego wypełnił.
Oczywiście aby błąd faktyczny zwolnił od odpowiedzialności należy ustalić, czy sprawca zachowując zwyczajną ostrożność mógł go uniknąć. Policjant który czyszcząc broń niechcący kogoś zastrzeli, nie uniknie kary - broni nikt rozsądny nie czyści załadowanej.
Jak widać są dobre podstawy, aby pana opisanego w artykule po sądach nie ciągać.
Pytanie o winę powyżej opisywanego pana to pytanie o to, czy przed spotkaniem z płcią przeciwną winniśmy każdorazowo pytać o dowód. Czy to ma być zwykłe zachowanie.
Moja odpowiedź brzmi nie.
W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to dowodami mogli obalić?
Nietzsche
Nietzsche
Bez przykładów: Starzejący się kawaler całe dnie przesiaduje w naszej-klasie w poszukiwaniu nieletnich, martwiąc się jedynie o to aby miały 16 lat, a nie jak mu się wpadło - 13. Już się zalewam łzami, jakiej to krzywdy dozna, jeśli w ramach rekompensaty będzie ładowany regularnie w swoją szanowną dupencję, co z dużym prawdopodobieństwem jest szczytem jego marzeń, których tylko z braku odwagi nie realizował, dlatego zagadywał dziewczynki z pierwszej klasy liceum (a jedna pod taką się podszyła).
Zamiast karać wpuśćmy go z powrotem do internetu, skoro poczciwy człeczyna czuje się powołany do rozprawiczania dziewic, zamiast ożenku. To na pewno misja zbożna i nie wynikająca z żadnych odchyłek, szczególnie że na 100% wiadomo co się stało z jego wcześniejszymi znajomymi w wieku 16 lat, gdy nie zachodził powód do interwencji policji w samym corpus delicti.
Zamiast karać wpuśćmy go z powrotem do internetu, skoro poczciwy człeczyna czuje się powołany do rozprawiczania dziewic, zamiast ożenku. To na pewno misja zbożna i nie wynikająca z żadnych odchyłek, szczególnie że na 100% wiadomo co się stało z jego wcześniejszymi znajomymi w wieku 16 lat, gdy nie zachodził powód do interwencji policji w samym corpus delicti.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
To raczej wy nie utożsamiajcie się z człowiekiem tylko dlatego, że ma tą samą płeć, niczego o nim nie wiedząc, poza tym że spółkował z 13-latką mniemając że dorwał 16-latkę. Też mi ofiarę losu (prawa) sobie znaleźliście...
Jeżeli uważasz, że ten dzieciak nie wymaga adwokata, wzięcia w obronę, to tym bardziej ten 30-letni pryk.
Jeżeli uważasz, że ten dzieciak nie wymaga adwokata, wzięcia w obronę, to tym bardziej ten 30-letni pryk.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Na temat tego człowieka nie wiem prawie nic, nie poczuwam się do żadnej solidarności z nim.
Chodzi o zasadę, a nie o konkretny przypadek.
Jeśli założymy, że człowiek w dobrej wierze wchodzi w związek z osobą która okaże się później małoletnia, nie czyniąc tejże osobie krzywdy, nie widzę uzasadnienia penalizacji takiego działania.
I nie ma tu znaczenia płeć tych osób. Chodzi, jak wspomniałem, o zasadę.
Chodzi o zasadę, a nie o konkretny przypadek.
Jeśli założymy, że człowiek w dobrej wierze wchodzi w związek z osobą która okaże się później małoletnia, nie czyniąc tejże osobie krzywdy, nie widzę uzasadnienia penalizacji takiego działania.
I nie ma tu znaczenia płeć tych osób. Chodzi, jak wspomniałem, o zasadę.
W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to dowodami mogli obalić?
Nietzsche
Nietzsche