Myślę na jaki kierunek iść po licencjacie z socjologii. Myślę, że Zarządzanie Zasobami Ludzkimi byłoby świetnym wyborem patrząc pod względem rynku pracy, a także nie koliduje - chyba - z kierunkiem mojego licencjatu. Może się mylę, proszę o opinie...
W sprawie zmian kierunku kształcenia przy przechodzeniu ze stopnia na stopień istnieje ograniczenie jedynie w zakresie trójpodziału nauk. Socjologia należy w tym podziale do nauk społecznych (społeczno-ekonomicznych według ludzi drobiazgowych), a więc można po niej iść na antropologię, historię, geografię, politologię, stosunki międzynarodowe, ekonomię, pedagogikę, psychologię, filozofię (ta sporna jako zaliczana także do nauk humanistycznych, ale i całe humanistyczne w tym podziale wchodzą do społecznych z tego co wiem, z wyjątkiem lingwistyk) i wszelkie im pokrewne (administrację, zarządzanie, turystykę itp.). Wybór jest naprawdę duży, a socjologia to nie kajdany.
Co z tego jest "świetnym wyborem", trudno mi powiedzieć. Ludzie z zarządzania przechodzą na socjologię, gdy czują się zamęczeni komercją i sztampowymi regułami marketingu. Z drugiej jednak strony mistrzowskie reklamy, bijące rekordy zwyżek zysków po emisjach, to dzieła socjologów. Myślę, że wszystko w tym względzie zależy od indywidualnej pasji - w którą idzie stronę. Niewiele ma tu do rzeczy rynek pracy. Jeżeli uważasz, że fajnie jest zatrudniać ludzi w firmie i znać się na umowach o pracę oraz sposobach rozwiązywania owych umów, to idź na Zarządzanie Zasobami Ludzkimi. _________________ Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Ten znak zapytania przy Wawie oznacza, że chcesz iść wszędzie poza Warszawą, czy przeciwnie, że w Warszawie nic nie znajdujesz?
Powiem Ci tak. O tych rewelacjach, iż jakieś dane statystyczne mówią o tym, że socjologowie przynoszą reklamom największe zyski miałam na prezentacji naszego kierownika studiów zaocznych i wskazane konkretne przykłady np. piwo Żubr. Były pytania o to jak się w tym wyspecjalizować i okazało się, że to nie chodzi o wyedukowanie, tylko bynajmniej - trzeba iść na żywioł do firmy produkującej reklamy, jeśli tylko czuje się do tego pociąg.
Oferty, aby socjolog czy student socjologii robił coś dla niby nie swojej branży są w modzie. Teraz na przykład widzę ofertę konkursu za 10 tysięcy złotych i staż w banku dla socjologa/studenta (w każdym razie publikacja na stronie studiów socjologicznych), który wymyśli nowe produkty i usługi bankowe
http://www.karowa.pl/index.php?option=com_content&task=blogsection&id=0&Itemid=38
a przecież to też nie jest socjologia _________________ Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Ja wcale nie neguję tego, że socjologowie mają czy mieli duży wkład w sukces marketingowy firm - wręcz przeciwnie dlatego też pytam o coś związanego z reklamą ew. komunikacją(chociaż to trochę za daleko wg. mnie reklamy - stricte).
A jeżeli chodzi o zdanie z Warszawą - to wiem po prostu, że na pewno nie chcę się znaleźć tam i w Krakowie - więc to odrzucam w 100%. Są to miejsca, w których nie mogę wytrzymać - i nie chodzi tutaj o wielkość ale o sztuczność.
Ilość socjologii i jej wchodzenie w niemal każdą sferę życia nie przestaje mnie zaskakiwać, chociaż czuję się w niej stosunkowo dobrze otrzaskana. Ostatnio powalił mnie jeden z nauczycieli, gdy zobaczył moje pomysły na prace dyplomową, pytaniem czy ja mnie napisałabym tego z... socjologii emocji. W życiu nie słyszałam o takiej specjalizacji, nie widzę nigdzie zakładu na UW pod który taką specjalizację dałaby się podłączyć. A jednak nauczyciel mnie przekonywał, że taka socjologia istnieje (więc, że nie muszę przechodzić na filozofię ze swoimi zainteresowaniami).
Kiedy wklepuję "socjologię reklamy" w Google też coś wyskakuje. Sprawdzałeś? Na Uniwersytecie Śląskim jest specjalizacja: socjologia reklamy i komunikacji społecznej zarówno na pierwszym stopniu jak i uzupełniających magisterkach (dziennych lub zaocznych). Niepublicznie można studiować to w Dąbrowie Górniczej. Głębiej nie kopałam, tylko tak z pierwszej strony.
A co do sztuczności (dodałabym także - mitomaństwa i zadęcia), to chyba nie problem w tym, że Warszawa i Kraków mają na to jakiś szczególny monopol. Łódź także uczy, że epicentrum polskiej socjologii znajduje się u nich, nie gorsze samopoczucie ma Gdańsk, żadnych kompleksów nie ma Wrocław, Katowice, Szczecin, Lublin, Poznań, Białystok, Bydgoszcz, Toruń, Rzeszów, Opole, Zielona Góra, Olsztyn, Kielce, a każda uczelnia w Polsce potrafi powiedzieć, dlaczego uczenie u nich jest wyjątkowe.
Podczas, gdy to co najbardziej rozczarowuje twórcze umysły na każdej uczelni, to transformowanie nauki w grę. Każda specjalizacja to trochę inne regułki do zagrania, ale niestety tylko zagrania. Na studiach bardzo trudno odczuć rozwój intelektualny, znaleźć szczelinę przez którą dopuszczą twój rzeczywisty potencjał myślowy, pomimo przekonywań zewsząd, jakie to wszystko wybitne i wartościowe, i że wystarczy tylko czytać i czytać, aby stawać się coraz bardziej światłym.
Człowiek, który nie myśli krytycznie, tylko przyswaja i odtwarza nie ma z tym żadnych problemów, bo mechanicznie wykona najbardziej skomplikowane zadania i zyska uznanie. Powołuj się na to co napisane, powielaj, co mówili inni, bo bez tego potraktują cię jedynie jako szaleńca, który chce zburzyć jakiś zrozumiały ład, zasady gry.
Ten drugi, który słucha czegoś (czyta) i słyszy błędy, paradoksy, bzdury, nonsensy nie znajdzie okoliczności, żeby o tym powiedzieć i wymóc zwolnienie ludzi od uczenia tego. Nie żyjemy w epoce bardziej sprzyjającej Kopernikom, niż w średniowieczu, ponieważ mentalnie nic się nie zmieniło - uczący (system nauczania) dba jedynie o to, by nie dopuścić do bycia uczonym. Wydaje dyplomy za posłuszeństwo, za pokorę, a nie za wiedzę.
A w każdym razie za wiedzę bardzo specyficznie pojmowaną, bo jako kumulacja treści, a nie selekcja. Zupełnie niezgodnie z naturą/sposobem pracy ludzkiego rozumu. _________________ Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Studia socjologiczne swą strukturą studiowania nie obiegają od reszty nauk- mechanizm jest taki: uczelnia daje Ci toporek i pokazuje drzewa... ile skosisz w trakcie, to już tylko Twoja zasługa.
Z drugiej strony teoria powinna należycie zostać uzupełniona praktyką. Gama narzędzi zdatnych przy pracy socjologa jest olbrzymia, trzeba je poznac i zrozumiec.
Warto studiowac w ośrodkach oferujących przystępny tok i program kształcenia dla studenta. Tak jest na UAM czy UJ, elastyczny program studiów poza modułem podstawowym, pozwala wybrac ścieżkę, która rozwija zainteresowania. Gdańsk jest w trakcie reform, idzie do przodu. Tu słabym punktem są braki kadrowe, chociaż z roku na rok coraz lepiej wypełniane.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach